Wesołych Świąt


Nie będę się rozpisywać. Tak po prostu życzę wszystkim WESOŁYCH ŚWIĄT. Przejdźmy do rzeczy. Oczywiście mam dla was prezenty, wirtualne ma się rozumieć. Przygotowałam playlistę muzyczną- świąteczne piosenki w wykonaniu Vocaloidów.>klik< Możecie też pośpiewać Cichą Noc z Hatsune Miku:

Kiyoshi kono yoru hoshi wa hikari
sukui nomiko wa mabune no naka ni
nemuri tamo-o. itoyasuku.
Silent night! Holy night!
All is calm, all is bright
round yon virgin mother and child,
Holy infant so tender and mild,
sleep in Heavenly peace!
sleep in Heavenly peace!

Grudzień 24, 2009 at 1:10 pm 4 uwag

SAGA ZMIERZCH: KSIĘŻYC W NOWIU (Film)

Zmierzch, czyli Twilight jest czterotomową sagą książek pani Stephenie Meyer. Tytułowa część ,,Księżyc w Nowiu” (tom drugi) wyszła już w 2006 roku.  Film doczekał się premiery w roku 2009. Jako, że nie miałam styczności z żadną częścią książki, ani z pierwszą częścią filmu. Rozważania będą napisane tylko z persprktywy tej części filmu.

Streszczając krótko ten tytuł, mogłabym napisać, że jest to romans z wampirami. Gatunek filmu: horror, fantasy romans. Do horrorów to ma się nijak, bo wampiry i nawet wilkołaki nie miały sobię nic strasznego. Te dwie rasy to raczej wymysł autorki i podkreślają jedynie egzotykę w romansie.  Na ekranie nie pokazali żadnej zbrodni w wykonaniu wampirów. Nawet nie ma w tym jakiegoś mrocznego klimatu, by uznać to za horror.

Panowie zdecydowanie nie czekają na popkorn, czy colę...

Zmierz to romans z fantasy w tle, a nie odwrotnie. Wątki romantyczne zdecydowanie przeważają.  Od początku wiadomo, że główna bohaterka Bella po uszy zakochana jest w wampirze o imieniu Edward. Gdy ten uświadamia sobię, że ze strony jego rasy Belli może grozić niebezpieczeństwo, opuszcza miasto. Bohaterka wpada w depresję, która trwa wiele miesięcy. Jednak Edward wciąż pozostaje u boku Belli duchem.  Jak na złość ukochanemu Bella próbuję znaleźć się w niebezpieczeństwie.  Edwarda nie ma przez parę miesięcy i nie zanosi się na to by miał powrócić. Bohaterka znajduję przyjaciela w Jacobie, który potem okazuje się wilkołakiem. Tak, to zdecydowanie romans. Depresja dotyka Bellę, jak każdą zakochaną nastolatkę.  Z jednej strony mamy wampira, a z drugiej wilkołaka.  Nasza heroina zdecydowanie nie gustuje w ,,zwyczajnych” facetach. Wątek dość ciekawy, bo oby dwai panowie się w Belli zabujali i żaden nie chce oddać. Ona i tak wybierze wiadomo kogo.

Najfajniejszy (jeśli nie jedyny fajny) wątek tej serii. Rodzina szlachecka siedzi i tylko czeka aż któryś wampir czegoś nie przeskrobie.

Pod względem fantastyki wychodzi raczej słabo. Jak mówiłam fantasy jest tylko dodatkiem. Wampiry nie mają za bardzo wspólnego z klasycznymi wampirami. Nie są to krwiopijcze istoty, tym bardziej nic w nich mrocznego. Wilkołaki to tez nie są wilkołakami. To po prostu przerośnięte wilki, nie mające nic wspólnego z pełnią księżyca. Mogą zamieniać się kiedy chcą. Efekty specjalne były dobre, ale fabuła nie dała pola do popisu. Zamiana w wilkołaka to ułamek sekundy, bez żadnych efektownych przemian. Owe wilki zrobione zostały komputerowo. Walk naliczyłam około trzech. Zwolnienie czasu podczas walki ala Matrix, było przesadzone. Rozumiem, że wampiry tu są bardzo szybkie, ale  zwolnienie akcji w tym wypadku za długo trwało i dało odwrotny efekt do zamierzonego.

Takich akcji jest dużo. Do roli Jacoba wybrali napakowanego sportowca, a wilkołak przez większość filmu lata bez koszuli.

Dobra, pojechałam po tym filmie, ale teraz powiem co mi się naprawdę podobało. Mrocznego klimatu to nie miało, ale końcówka zdecydowanie była na plus.  Miejsce akcji z niedość ciekawej mieściny zmienia się na miasto podczas święta wypędzenia wampirów. Tutaj mamy nareszcie ciekawą architektonikę otoczenia. Pod sam koniec jest też najdłuższa walka w filmie (trzy minuty).  Nareszcie jest jakaś akcja. Wątek rodziny szlacheckiej wampirów najbardziej przypadł mi do gustu. Gdy jakiś wampir pokarze swoje oblicze przed ludźmi, oni wyznaczają karę śmierci.

Ech... znowu panowie bez koszulek... to fantasy zdecydowanie jest, dla żeńskej części publiczności.

Dobór aktorów nie mnie za bardzo oceniać. Edward podobno miał być ,,piękny” i młody jak to wampir. Żeńska część aktorów wypadła dość dobrze. Panowie jak na młode wampiry nie przypadli mi do gustu. Może to dlatego, że musieli jak na wampiry być bladzi. Do roli głównego wilkołaka wybrali napakowanego sportowca, toteż możemy pooglądać dobrze wyrzeźbiony kaloryfer. Cała sfora wilków indiańskiego pochodzenia zresztą występuje bez koszulek. Ci co mieli być nastolatkami, raczej dziećmi nie byli tylko conajmniej po dwudziestce.  Krótko mówiąc cały film prócz końcówki był nużący. Nie mogę go jednak porównać do książki, czy pierwszej części filmu. Do kina pójdą tylko ci którzy lubią romanse i czytali książkę.

Grudzień 8, 2009 at 2:11 pm 5 uwag


Najnowsze wpisy

Statystyki

  • 1,168 odwiedzin

Kategorie


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.